Wiedzieliście, że 55 calowy telewizor mieści się w BMW e36? My też nie wiedzieliśmy, ale wczoraj okazało się, że się mieści. I jako, że mamy w końcu telewizor – zarwaliśmy noc na pierwszy sezon “Lato kiedy umarł Hikaru”.
CHCĘ WIĘCEJ AAAA!!!!!!
Z tym anime wiąże się taka historia, że moja znajoma z Discorda dostała hopla na jego punkcie. :) Z ciekawości wpisałam w Google co i jak… Wyglądało to dla mnie średnio atrakcyjnie, bo byłam przekonana, że to jakaś głupawa szkolna drama o chłopaczkach, którzy czują do siebie miętę. A powiem wam, że stereotypowych mang yaoi i mangowych wątków boys love po prostu nie znoszę, tak samo jak fetyszystek męskiego homoseksualizmu, które się w tym kochają.
Ale wkrótce dowiedziałam się, że relacja chłopaków, bynajmniej nie jasno i jawnie gejowa, jest tu tylko tłem, bo tak naprawdę anime opowiada o nieczystych, nadprzyrodzonych siłach panoszących się w pewnej japońskiej wsi. I o jeszcze kilku innych rzeczach.
Z grubsza opiszę wam zarys fabuły. Śmieszek Hikaru i mocno introwertyczny “cichy dzieciak” Yoshiki to dwaj najlepsi przyjaciele mieszkający w zabitej dechami wiosze. Chodzą do jednej klasy w miejscowym liceum i żyją jak typowi nastolatkowie. Sęk w tym, że atmosfera ich wsi jest bardzo duszna, każdy wie sporo o każdym, a legendy o nieczystej sile osiadłej na pobliskiej górze jeszcze dopełniają klimatu. A niektórzy mieszkańcy zdają się wiedzieć i widzieć więcej, niż inni…
Nasz młody bohater Hikaru z jakiegoś dziwnego powodu udaje się na tę tajemniczą górę wieczorem w deszczową pogodę, niestety przez nieuwagę spotyka go nieszczęśliwy wypadek, kończący się poważnym urazem… Chłopaka znajduje Yoshiki, przekonany, że jego przyjaciel już nie żyje. Ale Hikaru wybudza się w szpitalu i jednak żyje. Niby jest jak dawniej. No właśnie nie jest. A od tego momentu mieszkańcom wioski zaczynają przydarzać się niepokojące, dziwne rzeczy, pojawiają się też różne tajemnicze postaci. Dzieje się.
Fabuła anime “Lato kiedy umarł Hikaru” jest wielowątkowa. Przyjaźń chłopaków – a może coś więcej (Yoshiki jest strasznie, tak stereotypowo gejowy xD), lojalność wobec przyjaciela wystawiona na próbę, kobiety widzące zjawy, a nawet potrafiące komunikować się z “drugą stroną”, jakaś tajemnicza “firma” szukająca czegoś w wiosce, niepokojące wydarzenia, różne duchy i demony, nieczyste nadprzyrodzone siły… Bardzo mi to siadło. Każda z postaci jest bardzo wyrazista, niejednoznaczna i posiada bogatą historię. Nawet szkolny pajac Maki lecący na koleżankę z klasy wnosi sporo do fabuły.
Strona wizualna również zachwyca – rysunki, zarówno w mandze jak i anime, bardzo przypadły mi do gustu, a anime dodatkowo zyskuje. Głównie przez przepiękne, nastrojowe tła. Czasami jako tło służy… jakieś prawdziwe zdjęcie czy nagranie. Trochę dziwny zabieg, ale w sumie fajny, i dodaje animacji więcej życia pokazując, że takie japońskie wioski istnieją naprawdę.
Wątek nadprzyrodzonych, nieczystych sił i czegoś, co ma je odpędzać jest mi bardzo bliski z powodów osobisto-psychotycznych. Tak samo jak relacja umarli-żywi. I bardzo podoba mi się to, że wszystko podporządkowane jest lokalnym wierzeniom i zainspirowane kulturą Japonii – a nie np. katolicyzmowi. Raz czy dwa pojawia się krzyż i wspomnienie kościołów, ale nie jest to aż tak istotne dla serialu. Po prostu chodzi o ukazanie pewnego kontekstu dla pewnych wydarzeń. Także kolejny plus.
Niestety o kulturze i legendach japońskich wiem niewiele – moje jaranie się mangą, anime i Japonią skończyło się w drugiej klasie gimnazjum. A były to czasy, kiedy internet ledwie raczkował i nikomu nawet nie śniły się żadne Netflixy. Także niestety nie potrafię zweryfikować co jest czym zainspirowane, a co jest po prostu oryginalnym pomysłem twórcy mangi.
O drugim sezonie wiadomo póki co tyle, że jest w produkcji. “Spokojnie, będzie gorzej” – zapewniła mnie już znajoma fanatyczka Hikaru, która jest na bieżąco z mangą. Nie mogę się doczekać. :)

Wszystko jest tak entuzjastycznie napisane, że aż trzeba obejrzeć. Jak skończę Nana to wezmę się za to anime. 😉
Podobno jest tak, że każdy mówi: “nie będę oglądać jakiejś głupiej gejozy”, a potem: “KIEDY DRUGI SEZON!!!!!!!!111” xD
Anime jeszcze nie oglądałam, ale za to czytam mangę i jestem zachwycona. Świetny klimat, mocno angażująca fabuła, a kreska jedna z moich ulubionych, jeśli chodzi o mangi.
Manga też kusi, ale na razie skupiłam się tylko na anime. :) Mnie też bardzo podoba się kreska, a tła w anime to mistrzostwo.