W poprzednim wpisie napisałam o serwisach blogowych, z których korzystałam na przestrzeni ostatnich 23 lat. Ponieważ są to w większości miłe wspomnienia, zaczęłam myśleć też o innych internetowych wynalazkach z początku lat 00, które wtedy były bardzo popularne, a obecnie leżą zdechłe na śmietniku cyfrowej historii…
Za młodu nie byłam zbyt otwartą osobą, byłam lękliwa i trzymałam się na uboczu, stąd część tamtejszych serwisów internetowych po prostu nie pamiętam, a jeśli pamiętam – to z tego nie korzystałam. I tutaj z pomocą przyszedł mi mój kolega jeszcze z czasów szkolnych – btnpl, który zgodził się napisać kilka słów o tych serwisach, z których sam korzystał. Ja też dodam swoje trzy grosze tu i tam. :)
No dobra, tyle słowem wstępu. Zapraszam was na małą podróż do przeszłości.
digart.pl
Lou: (po latach dowiedziałam się, że znajomy rysownik nazywał go dickartem xD) Był to serwis dla wszelkiej maści artystów, wzorowany na zachodnim deviantart.com; działał w latach 2002 – 2018. Ukrywanie i usuwanie prac, które nie były “wystarczająco dobre” było tam na porządku dziennym, przy czym osąd był zależny tylko i wyłącznie od widzimisię moderatorów. Nie wiadomo czym się kierowali, bo feedback zwykle brzmiał: “dorośnij, dzieciaku”, “dobra, już nie płacz” albo inne “git gud”. Komentarze pod pracami często bywały bardzo złośliwe, no bo przecież po to zdobywa się doktoraty na uczelniach artystycznych, żeby jeździć w internecie po nastolatkach rysujących swój pierwszy w życiu komiks o wilkach. :)
Z perspektywy czasu wydaje się to komiczne i, jak mawia współczesna młodzież, “krawędziowe”. Ekipa typów i typiar po wyższych uczelniach i ze sprzętem za grube tysiące, którzy cisnęli amatorom, w tym dzieciakom, że nie tworzą tak jak “trzeba”. Brawo. :) W ostatnich dwóch latach istnienia działanie digart.pl było tragiczne i chyba z tego powodu większość użytkowników stamtąd odeszła. Jak posumowała temat pewna rysowniczka – “dobrze, że z dech”.
(strona digart.pl w 2009 roku)
ja.gram.pl (tzw. Gramsajty)
Lou: był to serwis działający pod egidą gram.pl, który umożliwiał każdemu stworzenie własnego “Gramsajtu”, czyli mini bloga, na którym można było pisać o czym się tylko chciało, ale najlepiej oczywiście o grach. Była to fajna alternatywa dla typowych platform blogowych, bo gram.pl już wtedy skupiał bardzo dużą społeczność graczy, więc autor Gramsajtu od razu wpasowywał się w target. Dostępne były różne szablony, a wygląd swojego bloga można było modyfikować według uznania.
Serwis działał od 2007 roku jakoś do 2019…? Kiedy został całkowicie zamknięty (chociaż nie działał już wcześniej), bo zapowiedziano nową wersję platformy i… i od tych kilku lat nic się w tej kwestii nie wydarzyło. Trochę szkoda, ale umówmy się, czy takie bloggasy mają rację bytu w dobie social mediów i Discorda…? :(

(strona ja.gram.pl w 2015 r.)

(przykładowy blog – Gramsajt)
Ok, a teraz oddaję głos btn’owi. :)
republika.pl (i ich soft do robienia stron: WEBMAJSTER)
Btn: odkąd zacząłem korzystać z internetu w 2000 roku to pierwszym wyborem na stronę główną był portal Onet.pl.
Dlaczego? Dlatego, że miałem tą stronę już ustawioną jak główną w komputerze który kupiłem z salonu Optimus.
Wówczas mocno promowany był tam serwis dla amatorów webmasterów – Webmajster. Prosty edytor WYSYWIG do tworzenia stronek domowych według predefiniowanych szablonów. Pamiętam , że robiło to wrażenie kolorami, migającymi grafikami i pozwalało czuć się jak prawdziwy webmaster stronki o dumnie prezentującej się nazwie “Strona domowa XXX”.
Lou: oczywiście pamiętam Republikę i Webmajstera, ale… nie potrafiłam korzystać z tego narzędzia. xD Więc ograniczyłam się do hostowania jakichś drobnych grafik na tamtejszym koncie. A swoje pierwsze strony tworzyłam za pomocą programu FrontPage 98.
Portale oparte na jPortal (zwany początkowo jaco portal) – pierwszy polski CMS
Btn: sporo tematycznych portalików, bardziej ambitniejszych stron domowych można było spotkać na autorskim skrypcie Jaco Portal – jPortal. Był to chyba pierwszy CMS napisany w PHP i HTML za pomocą którego można było samodzielnie prowadzić “profesjonalnie” wyglądającą stronę z tekstami oraz bajerami takimi jak fora, ankiety, liczniki i księgi gości. Skrypt można do tej porty znaleźć w sieci, ale już jako ciekawostka niż realny użytek.
Lou: w tamtych czasach były to dla mnie zdecydowanie za wysokie progi, ale pamiętam, że strony stworzone za pomocą jPortal robiły na mnie jako wannabe webmasterze ogromne wrażenie. :)
Serwis staregry.pl i TheUnderdogs.org
Btn: jeden z największych polskich serwisów o tematyce gier abandonware. Mnóstwo klasycznych gier głównie z czasów DOS do ściągnięcia. Pamiętam, że w tamtym okresie sporo było stronek o tematyce starych gier. Jedną z oryginalniejszych z uwagi na szatę graficzną i nazwę była DOS Brothers z grafiką i nazwą nawiązującą do filmu Blues Brothers oraz częściowo autorskim softem.
Imperium Gier WP
Btn: chyba legendarny już serwis o grach, moim zdaniem jeden z najlepszych. Duża baza własnych recenzji, dobre newsy, dużo demek do pobrania i bardzo fajna, nowoczesna grafika.
Cała społeczność eMule – np. osloskop.net
Btn: internetowi piraci pamiętają wiele serwisów P2P a osloskop z uwagi na charakterystyczną nazwę oraz spory zasób był jednym z ulubionych miejsc do pobierania różnorodnych treści.
Lou: w tamtych czasach również korzystałam z programów P2P, takich jak Kaaza, eMule czy Ares. Na mojej ówczesnej Neostradzie film, który miał mniej, niż 700 mb, ściągał się tydzień. Często bywało tak, że transfer zatrzymywał się na 99% i… i tyle. :) Bywało też, że zamiast tytułu, który miało się nadzieję ściągnąć, ściągał się film nieco innego rodzaju… :’) Potem w eMule był już dostępny podgląd pobieranych treści i przynajmniej ten jeden problem się rozwiązał.

(program eMule)

(strona osloskop.net w lutym 2007 roku)
tenbit.pl
Btn: młodzieżowy serwis internetowy. Pamiętam go głównie ze względu na jakąś grę online oraz skrzynkę pocztową z dobrymi parametrami.
Tlen/AQQ/Konnekt – komunikatory
Btn: klasyka komunikatorów. Alternatywa dla GG. Do Tlenu nigdy się nie przekonałem, choć miałem kilka podejść. Za tym komunikatorem stał również “luzacki” portal o2. Polubiłem akurat Konnekta z uwagi na prosty interfejs i dużą możliwość konfiguracji programu “pod siebie”.
AQQ niestety był zbyt pstrokaty i za bardzo promował ówczesne wapstery czyli serwisy z pierdołami na komórki typu tapety, jakieś melodyjki i inne gierki.
Lou: używałam równolegle Tlenu oraz GG. AQQ zaczęłam używać nieco później, po “upadku” PowerGG. PowerGG był zestawem wtyczek, dodającym różne funkcje do zwykłego GG, w tym moją ulubioną – BannerKillera, który blokował reklamy (a te od początku były stałym elementem tego komunikatora). Klient AQQ był dobrą alternatywą. Jakoś po 2010 roku całkowicie zrezygnowałam z GG na rzecz Messengera i innych form komunikacji – ale mój numer, założony jeszcze w liceum, jest wciąż aktywny.
Komunikatora Konnekt nie używałam, ale za to pamiętam ICQ, który umożliwiał komunikowanie się z osobami mieszkającymi za granicą (w Polsce nie zdobył zbyt dużej popularności). ICQ zakończył żywot w 2024 roku.

(interfejs komunikatora AQQ)

(interfejs komunikatora ICQ)

(interfejs komunikatora tlen.pl)
Encyklopedie interaktywne, chyba najbardziej znana to ta z Onetu
Btn: było we wczesnych latach 2000 szaleństwo na takie encyklopedie szumnie zwane interaktywnymi, gdzie było opisane jakieś hasło/zagadnienie i obok był jakiś obrazek, czasem filmik albo jakiś dźwięk. Wydawano to na płytkach CD (sam miałem taką), a w późniejszym okresie treści były dostępne online…
Fora tematyczne, z takich większych np. searchengines.pl
Btn: forów było dużo i były kopalniami wiedzy, różnych ciekawych materiałów i sposobem na spędzanie wolnego czasu. Dzisiaj tą funkcję pełnią serwisy społecznościowe, które dosłownie są wszędzie i są łatwo dostępne. W przeciwieństwie do forów ciężko znaleźć treści archiwalne. W forach było to wszystko ładnie prezentowane, a w owym Searchengines było mnóstwo fachowej wiedzy dotyczącej tweaków, sztuczek czy ogólnej konserwacji i użytkowania systemów operacyjnych oraz innych zagadnień.
Lou: ja z kolei przeglądałam fora ze swojej banieczki, czyli na przykład forum.axishistory.com oraz dws.org.pl – są (są, bo wciąż istnieją) to fora poświęcone historii, które same mają bardzo długą historię. Pamiętam również fora poświęcone moim ulubionym grom, które oczywiście były dużo skromniejsze, a z czasem wszystkie poumierały.
Ciekawostką z polskiego internetu było natomiast phpBB by Przemo. Zwykły skrypt phpBB mniej więcej do 2012 roku był dla mniej obeznanych użytkowników dość problematyczny, bo wszystkie dodatki – niezbędne do prawidłowego działania forum – trzeba było instalować oddzielnie, ingerując w pliki forum oraz (poprawcie mnie jeśli coś pokręciłam) w phpMyAdmin. Skrypt Przemo oferował natomiast gotowe forum z całym mnóstwem przydatnych dodatków, od typowo kosmetycznych, po takie, które czyniły forum funkcjonalnym i dla adminów, i dla użytkowników. Sama miałam jedno czy dwa fora oparte na phpBB by Przemo i z tego co pamiętam, skrypt miewał problemy ze stabilnością, a po przywróceniu bazy danych działy się różne kwiatki (np. znikały wszystkie polskie znaki), co było uciążliwe. Reasumując – wszystko z phpBB by Przemo było spoko, aż do jakiejś awarii.


(pozdro dla kumatych xD)
(wciąż działająca strona phpBB by Przemo)
Userbary
Btn: matko bosko, co ambitniejsi mieli kilkadziesiąt tych pasków, bo trzeba było się pokazać co kto słucha, z czego korzysta, komu kibicuje i co czyta.
Lou: …byłam z tych co ambitniejszych. xD

(przykładowe userbary)
Norc – protoplasta dzisiejszego Google StreetView
Btn: pionierzy streetview w Polsce. Działali jakoś w 2008 roku przez kilka lat. Można było w podobny sposób jak obecnie w Google przeglądać ulice miast. Niestety serwisu nie ma już kilkanaście lat, a żadne archiwa chyba się nie zachowały.
Postcrossing
Btn: sam kiedyś brałem w tym udział, o dziwo sprawdziłem i to nadal działa!
Zasada jest prosta. Losujesz jakiegoś typka i wysyłasz mu pocztówkę. Ktoś inny losuje Ciebie i wysyła Ci pocztówkę. Fajna choć kosztowna zabawa. Pamiętam, że drogo wychodziły znaczki. Chyba najdalej wysłałem kartkę do Japonii, a sam miałem np. z Finlandii. Myślałem, że to już dawno padło a tu niespodzianka – serwis nadal działa.
Różne internetowe e-ziny, niektóre ewoluowały z wersji offline do PŁATNYCH wersji offline.
Btn: takim przykładem był Wirtualny Komputer gdzieś w okolicach 2002 roku.
Tego najbardziej żałuję, bo były to offline’owe fanowskie i tematyczne gazetki. Jedne lepsze, inne gorsze. Sam pisywałem do jednej czy dwóch. Moje “artykuły” potem ukazywały się w kolejnych numerach. Byłem z tego dumny, niestety z czasem ziny przestawały mieć rację bytu, bo powszechny dostęp do sieci internetowej spowodował ich rozwój w portale tematyczne, ale większość z nich długo nie pożyła. Co ciekawe jedyny zin jaki istnieje do dziś, a który we wczesnych latach 2000 zaczynał od… zina TEKSTOWEGO (był to zwykły plik TXT) to 90minut – dzisiaj znany jako portal statystyczny 90minut.pl. Zwróćcie uwagę, że nawet oprawa graficzna tej strony jest z epoki.
…no i to tyle naszej wyprawy do minionej epoki. :) Jestem ciekawa spostrzeżeń i wspominków czytelników, więc nie wstydźcie się i podzielcie się. :)
Do następnego!
ps. zapraszam do przeczytania archiwalnego wpisu poświęconemu innemu wynalazkowi lat 00 – Xfire.
ps2. a wszystkich bloggerów zapraszam do zajrzenia na stronę blogi.bieda.it


Pięknie! Może ktoś z czytelników miałby coś do dodania w kontekście wspominków ?
Nie wiem za bardzo co dodać, to bardzo wyczerpujący wpis :D Może jedynie powiem na co ja swój pierwszy transfer wykorzystywałem: na amerykańską stronkę o ulubionym serialu :D stronka też miała ten vibe początków internetu – kolorowe tło, tekst i pojedyncze zdjęcie aktora/bohatera. Ale miało to swój klimat :)
A ja z kolei nigdy nie miałam modemu – matka nie chciała, bo wiedziała czym to się skończy. xd U nas od razu było stałe łącze i wtedy zapłaciliśmy za to jakieś 700 zł.
My też dość szybko przeszliśmy na SDI (chyba po roku), tez było drogie ale nie pamiętam żeby aż tak…
U nas była tylko jedna firma osiedlowa i oni mieli monopol, więc to pewnie stąd. ~2003 rok. Moja mama potem przeszła na Neostradę i ten net był o wiele lepszy.
Hmm… w porównaniu do zapewne wielu użytkowników Internetów, ja mam te jakże teraz niezastąpione narzędzie stosunkowo niedługo. Miałam jakiś czas Neostradę, która może na początku była ok, ale z czasem, jak już zaczęłam więcej korzystać z neta, i trochę na nim pracować, stała się udręką. Czas Światłowodu zmienił wszystko. Teraz bez netu, a kiedyś tak miałam, przez co grało się w przygodówki bez pomocy…. czasami godzinami kombinując nad zagadką, jak choćby przy grze Schizm, raczej trudno się obejść ;)
Jeśli chodzi o korzystanie ze stron, jak już takowy luksus jak Internet miałam, to chętnie korzystałam z wszelakich for przygodowych, często dość aktywnie w ich działalności uczestnicząc ;)
Obecnie skupiłam się na blogowaniu, neta używam jak zapewne większość ludzi, więcej niż kiedyś ;) No cóż… nic stać w miejscu nie może, i moim zdaniem nie powinno. Pozdrawiam!
Spoko, ja za to czułam się zawsze zacofana, bo pierwszy komputer pojawił się w moim domu dopiero w 2001 r., jak miałam 15 lat. I niestety za bardzo nie dało się na nim grać, bo to już wtedy był przestarzały sprzęt…