Wyrwałam ostatnio limitowaną wersję PlayStation 4 Slim, do stanu kolekcjonerskiego jej daleko, ale dla mnie super sprawa. :)

Dlaczego PS4? Bo to moja ulubiona generacja, zaraz obok PS3 i ma dla mnie sporą wartość sentymentalną. Może pamiętacie, że mój młodzieńczy gaming to były tylko komputery PC i to dość drewniane, a pierwszą konsolę kupiłam dopiero w 2018 r. (miałam wtedy 32 lata) i było to PlayStation 2. Granie na padzie szło mi naprawdę kiepsko, na PC i padzie z Xboxa One zresztą niewiele lepiej. Brałam wtedy inne leki i byłam w dużo gorszej kondycji, niż teraz. Potem do kolekcji dołączyło PS3, choć było to takie zbieranie dla zbierania, bo w tamtym czasie z powodu innych problemów rodzinnych grałam bardzo mało i nie kończyłam rozpoczętych gier na jakiejkolwiek platformie.
PS4 nie zakupiłam, bo miałam już wtedy mocarny komputer, sama na niego zarobiłam i odłożyłam i moja duma była wielka. W 2021 r. moja rzeczywistość bardzo się zmieniła – po śmierci ojca alkoholika stwierdziłam, że 35 lat to już najwyższy czas na rozpoczęcie własnego, dorosłego życia i w końcu miałam warunki, psychę i wolność, żeby móc to zrobić. W październiku tegoż roku wprowadził się do mnie mój narzeczony i to jest ważne w tej historii, bo przywiózł swoje PlayStation 4, już wtedy ciut wysłużone. Miało typową przypadłość fatek, czyli pracowało niczym startujący odrzutowiec i w ogóle, ale ja się ucieszyłam i mogliśmy zacząć coś na kształt wspólnej kolekcji.
Niestety problemy piętrzyły się i nadal w nic nie grałam. Nie byłam zresztą w stanie poradzić sobie z takim Days Gone na padzie… Potem konsola narzeczonego została sprzedana i były różne koleje rzeczy w tym naszym/moim kolekcjonerstwie, czasem smutne, a czasem takie, że wstyd o tym pisać. Ale ostatecznie dopiero w zeszłym roku, po wyprowadzce daleko od rodzinnego miasta i związanych z nim wspomnień, zaczęłam regularnie grać w gry. Każdą z gier, która mi się spodobała, dałam radę ukończyć. Polepszył się także mój skill, w sensie może wciąż nie ma szału i już raczej nie będzie, ale przynajmniej mam podczas grania większy komfort oraz pewność siebie.
Ale wracając do tematu mojego nowego zakupu… Zależało mi właśnie na PS4 Slim, i wiadomo, za tę cenę mogłam mieć model w idealnym stanie wraz z padem/dwoma i grami, ale lekkomyślne sentymenty wzięły górę i padło na lekko sfatygowaną konsolę, ALE limitkę z Gwiezdnych Wojen! Mam nadzieję, że nie wyjdzie mi bokiem i nie będę musiała jej naprawiać, ani w ogóle kupić nowej konsoli. :P Widziały gały co brały, więc okazało się, że pad – chociaż oryginalny – raczej nadaje się na śmietnik. No chyba, że ktoś zechce go wyczyścić i odrestaurować i mój partner podjął się tego zadania, temat jest w toku. Bo pad nie miał w ogóle akumulatora i wyglądał, jakby ktoś go obrzygał. Jak nie zapomnę, to się pochwalę efektami tej renowacji.
No i standardowo zaopatrzyłam się w kilka pudełek z grami. Ostatnie posunięcie Sony – wycofanie gier na nośnikach w przeciągu dwóch najbliższych lat – średnio mi się spodobało, więc mam koncept zebrania wszystkiego, co mnie interesuje w pudełkach na PS4. Na pierwszy ogień mam do ogrania DMC, czyli wariację na temat serii Devil May Cry. Ten spin-off, czy jak to nazwać, podoba mi się nawet bardziej, niż oryginalna seria. A remaster w wersji HD wygląda całkiem ładnie na nowoczesnym telewizorze.
Obecnie stan naszych konsol wygląda tak: PlayStation 4, Xbox Series X, Xbox 360, Steam Deck, Nintendo Switch Lite i Anbernic RG35XX.
To tyle na dziś. :)


Miałem chwile w zyciu ze chcialem kupic konsole. Szybko mi przeszlo. Przeraza mnie koszt gier i brak umiejetnosci poslugiwania sie padem :) Marzę że będą kiedyś konsole z tysiącami gier za darmo i nie będzie to produktem azjatyckim.
https://jedentrzysiedem.blogspot.com/
Po sobie widzę, że grania na padzie można się nauczyć nawet po 30-stce. :) Nowe gry na nowe generacje faktycznie kosztują majątek, a i starsze tytuły też często trzymają cenę…