Tytuł: Trepang2
Rok wydania: 2023
Platforma: PC (Steam)
Czas: 9,6 h

Trepang2 to gra, po którą sięgnęłam skuszona obietnicą krwawego, dynamicznego FPSa w starym stylu. Co to mówić, “wychowałam się” na takich grach. Painkiller, Quake III i IV, DooM 3 czy Postal 2 – a nawet rodzimy Mortyr – to były gry, przy których w młodości spędziłam wiele, wiele godzin. No i we współczesnych czasach trochę mi takich tytułów brakuje – a na przykład nowe DooMy (poza tym z 2016 r.) uważam za przekombinowane i pełne mechanik, które mi nie odpowiadają. Szukałam czegoś, co będzie proste w swojej konstrukcji, a przy tym efektowne.

Trepang2… no właśnie, 2, a gdzie 1? Nie ma czegoś takiego. :) Jest tylko ta jedna gra, z cyfrą 2 w tytule.
Trepang2 został stworzony jako duchowy spadkobierca serii F.E.A.R. – i wybaczcie mój nieogar, ale w serię F.E.A.R. nigdy nie grałam. Nie wiem czemu – chyba dlatego, że w czasach jej świetności miałam drewniany komputer, który absolutnie nie poradziłby sobie z tymi grami. A potem wiadomo, i wyszło na to, że po ~20 latach seria F.E.A.R. leży gdzieś tam głęboko i daleko w moich Himalajach Wstydu.

Fabuła gry Trepang2 była ogólnie dość przewidywalna, ale miała kilka mocnych momentów.
Nasz bohater ucieka z celi w siedzibie wrogiej korporacji Horizon, która prowadzi podejrzane eksperymenty na ludziach. Ktoś zostawia mu kilka wskazówek, a facet – jego kryptonim to 106 – przekonuje się, że posiada trochę nadludzkich zdolności, których może używać w walce, dziesiątkując przeciwników. A przeciwnicy to członkowie różnych prywatnych firm wojskowych oraz później kultyści z osobliwej sekty.
106 daje nogę i zaczyna działać na zlecenie organizacji Task Force 27, która walczy z korporacją Horizon. Nasz bohater nie wie jednak, że nie jest niezastąpiony – tak bardzo dosłownie, i nikt po skończonej robocie (pokonaniu korporacji) nie poda mu ręki i nie zafunduje miłych wakacji. Ale dowie się i “przerwie cykl” – o co chodzi z tym cyklem, przekonacie się grając w Trepang2.

Kiedy ukończyłam grę, nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że twórcy mieli i pomysł i potencjał na coś znacznie większego – a wyszła w sumie mała gra. Misja w rezydencji kultystów była genialna i po niej liczyłam na więcej takich misji i na mocniejsze rozkręcenie się fabuły… Ale niestety. I o ile misja w opuszczonej radzieckiej bazie na Syberii również była niezła, tak finalna (w głównej siedzibie Horizon) zawiodła mnie, a “walka z mózgami” była nudna. Misje poboczne – oprócz bardzo klimatycznej “Unidentified Structure” – to również nic specjalnego, bardziej areny z falami przeciwników, i nic ponadto. Grę sztucznie miał wydłużyć symulator pola walki, ale jak wyżej – to tylko kolejne areny z falami przeciwników.

Zdaję sobie jednak sprawę, że nie odblokowałam wszystkiego i zapewne coś mnie ominęło.

Chciałoby się więcej, i w kwestii ilości misji, i w kwestii fabuły. Kultyści mieli naprawdę silny potencjał, tak samo jak niektórzy agenci z Task Force 27, a temat w sumie zamknął się i przeszedł bez echa. Ale może to głupie czepiać się indyka, który przecież nie ma budżetu gier AAA? A może po prostu idąc i masakrując kolejnych przeciwników – bo głównie po to grałam w Trepang2 :P – pominęłam mnóstwo ważnych szczegółów fabularnych. xd
Temat ratuje nieco (ale tylko nieco) DLC o tytule Bladekisser, które dodaje do gry nowe misje poboczne – ale jeśli to kolejne areny z kolejnymi falami przeciwników do wystrzelania, to niespecjalnie jestem zainteresowana zakupem.

Broń można modyfikować – i technicznie, i wizualnie, bo mamy do odblokowania sporo skórek, chociaż jest ich za dużo w stosunku do długości gry i ilości broni. Bo arsenał nie jest zbyt obszerny, a liczba broni bohatera niestety jest ograniczona, czego w strzelankach, które nie mają mieć nic wspólnego z realizmem, po prostu NIE CIERPIĘ. Oczywiście nie jest tak, że jesteśmy skazani na trzy te same bronie przez całą grę – broń można dość często wymieniać, ale w końcu w siedzibie korporacji Horizon strzelanie jednym i tym samym zaczęło mi się już trochę nudzić.
Jakkolwiek, jest ok i dla tych, którzy lubią wyzwania, i dla tych, którzy chcą trochę przykozaczyć.

Trepang2 ma pewne elementy horroru, czego się kompletnie nie spodziewałam – okazało się to dla mnie miłą niespodzianką i fajnym urozmaiceniem. Niestety jeden z tych “horrorów” to chamski jumpscare, za który twórcy powinni dostać kopa w tyłek.
Jestem osobą, która nie boi się potworów w gierkach – oczywiście jeśli mam pod ręką odpowiedni arsenał. xd No i cóż – “przeklęta serwerownia” z misji “Unidentified Structure” – chociaż bardzo klimatyczna – nie była nawet w 1/3 tak straszna, jak podziemne laboratoria X w serii S.T.A.L.K.E.R. Baza na Syberii miała dość gęsty klimat (szkoda, że najlepszego potwora zepsuło wstawienie prostackiego straszaka – ww. jumpscare). Natomiast podziemia Pandora Institute przypominały mi Dead Space, ale w tym dobrym znaczeniu – po prostu fajne skojarzenie, a nie nieprzyjemna czkawka. Uważam, że balans między walką z wojskowymi, a elementami horroru wyszedł naprawdę fajnie i zostało to zrobione z pomyślunkiem.

Nadmienię też, że wydaje mi się? że miejsce, w które teleportowało naszego bohatera podczas występowania anomalii w bazie na Syberii, było ukłonem w stronę Half-Life 2 i Source.

Fizyka jest natomiast dyskusyjna, ale z tym problemem boryka i borykał się każdy FPS tego typu. Rozwałka przeciwników jest bardzo efektowna, “jucha bucha”, chociaż oczywiście z realizmem ma to niewiele wspólnego – ale przecież wiadomo, że w takiej grze nie chodzi o realizm, tylko właśnie o bryzgające flaki. Zachowanie otoczenia to natomiast inny standardowy problem FPSów – do zniszczenia jest zdecydowanie za mało elementów. I tak na przykład mamy efektownie tłukące się szkło czy butelki albo kruszące się stropy oraz latające strzępki książek, ale za to z serwerów nie wypada ani jedna śrubka, są niezniszczalne, a niektóre mniejsze meble też trwają niewzruszone na swoim miejscu.

Graficznie Trepang2 jest bardzo ładny, zwłaszcza jeśli przypomnimy sobie, że to indyk. Gra świateł i kolorów tworzy dobry klimat i ładną oprawę graficzną.

Jest też zakładka “Cheats”, która dodaje różnych dodatkowych boostów, ale najpierw oczywiście trzeba te “cheaty” odblokować, kończąc poszczególne misje na wysokich poziomach trudności.

Reasumując…
Zalety: dynamika, brutalność, wyrazistość, oprawa wizualna i klimat.
Wady: gra jest za krótka i przydałoby się w niej więcej kontentu.

Polecam – polecam każdą grę, którą ukończyłam. W przeciwnym razie bym nie ukończyła. :P

Subskrybuj
Powiadom o
guest

2 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
crouschynca

Nie grałam, ale słyszałam, że dość trudna gra.

Ta strona używa plików cookies.
Jak wykorzystujemy Cookies
Jak wyłączyć cookies
AKCEPTUJĘ
2
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x