Ukończone: Half-Life: Alyx (NoVR mod)

Na początku ważne info: grałam w wersją NoVR, czyli nie tak, jak pragnęło Valve i przez to ominęło mnie 90% ficzerów tej gry. Także to NIE JEST recenzja gry VR. Bądźcie tego świadomi czytając ten tekst. :) Godzin spędzonych przy grze nie podaję – bo to było moje któreś podejście, ale Steam wyświetla mi w sumie 10,8 h.

I właśnie – część z was pewnie zrobiła oczy jak pięć złotych, że jak to grałam w grę na VR bez VR?! Ano grałam, używając tej modyfikacji. O samym modzie napiszę więcej w kolejnej części tego tekstu.
Tak, zdarzyło mi się, szczególnie na FB, że ktoś się mocno dziwił (lub nawet spruł, jak to na FB), że jak to tak, grać w grę VR jak w zwykłą grę?! Spieszę z odpowiedzią: ze względów zdrowotnych VR nie jest dla mnie i nie będę sprawdzać, czy się tu mylę czy może nie. A Alyx to integralna część serii Half-Life – więc nic dziwnego, że chciałam poznać historię naszej dzielnej, młodej bohaterki.

Mówiąc krótko, i tu nie będzie żadnych cudów na kiju – Alyx bez VR to po prostu… 26-letni Half-Life 2 z ładniejszą, lepszą grafiką i fizyką. Ale przygoda była dla mnie naprawdę ogromna, bo jak może wiecie, ostatnia oficjalna gra z serii HL wyszła 19 lat temu. I chociaż nie mogłam pisać markerami po tablicy, rzucać przedmiotami czy Headcrabami, ani dotykać Kombajnów w śmieszne miejsca – gra i tak dała mi dużo satysfakcji i jarania się. Nie jara mnie za to zupełnie technologia VR.
Alyx to preqel, którego akcja dzieje się na trzy lata przed pojawieniem się Gordona Freemana, upadkiem Cytadeli i śmiercią Eli’ego. Alyx Vance ma tutaj 19 lat i swoje pierwsze wielkie zadanie do wykonania.

Grając jako tytułowa bohaterka, musimy dostać się w zamknięty, objęty ścisłą kwarantanną rejon City 17 – ryzykując śmierć ze szponów zombie, pożarcie przez Barnacle lub rozstrzelanie przez żołnierzy Kombinatu, którzy oczywiście szybko orientują się, że jakiś antyobywatel znalazł się w niedozwolonym miejscu. Alyx, tradycyjnie ratując swojego ojca z kłopotów, wpada na trop jakiejś tajemniczej broni Kombinatu i oczywiście zagadka domaga się rozwiązania. Ale, że w sprawę zamieszany jest pewien tajemniczy osobnik w garniaku i z walizką, będzie się działo.

Gameplay polega głównie na interakcjach z otoczeniem, jakie umożliwia technologia VR. Oraz, jak to zawsze bywało w serii HL, na strzelaniu i rozwiązywaniu prostych zagadek. Oczywiście mod NoVR pozbawia tej najfajniejszej esencji, ale dla mnie jako osoby, która na serii HL zjadła przez 20 lat zęby, serio nie jest to ważne. Ponieważ fizyka w Source 2 trzyma dobry poziom, Alyx można spokojnie przejść za pomocą myszki i klawiatury (no chyba, że dla kogoś jedynym sednem tej gry jest właśnie VR).
Przez grę prowadzi nas niejaki Russel – nowa postać, przyjaciel i współpracownik Eli’a. Jest to dość… specyficzny facet, co jest źródłem wielu zabawnych sytuacji. Zresztą gra ma swój styl dialogów i humoru, tutaj jeszcze bardziej uwypuklony, niż w poprzednich częściach HL. Valve czasem nawet parodiuje samo siebie, na przykład pokazując graczom scenki dobitnie świadczące o tym, że członkowie Civil Protection to ciężkie przygłupy. :) Albo Russel robi sobie jaja z jakichś rzeczy związanych z fabułą i światem serii HL.

Podlinkowany przeze mnie wcześniej mod NoVR ogólnie działa dobrze, chociaż nie jest idealny. Na pewno jest stabilny i nie crashuje, co w sumie stanowi już 3/4 sukcesu. Miałam kilka problemów, np. czasami hud nie wyświetlał się prawidłowo, czasem teleportowało mnie w jakieś przypadkowe miejsce mapy, a pewne czynności jak choćby zwyczajne wyciągnięcie rury blokującej drzwi, były mocno utrudnione i upierdliwe. Tutaj graczowi ma pomagać aktywowany odpowiednim klawiszem Noclip, działający identycznie jak starych grach na Source (HL2, Gmod itp.).
Problematyczne bywało również używanie Multitoola, bo czasami coś nie chciało zaskoczyć i trzeba było ustawić się pod innym kątem i po prostu ponownie wciskać klawisz “E”. Z tego, co pamiętam sprzed dwóch lat, interakcje z Multitoolem w modzie NoVR i tak zostały poprawione i ulepszone.

Mod NoVR, dzięki któremu gramy w Alyx jak w HL2, rodzi też spore niekonsekwencje. Najtrudniejszym przeciwnikiem nie był dla mnie naładowany sterydami żołnierz Kombinatu z tarczą; był nim… Barnacle. Tak, ten zwisający z sufitu glut, który nawet nie potrafi się poruszać. Headcraby też nie zawsze były łatwe do ubicia – każdy żołnierz zwykle padał po dwóch strzałach w głowę, a trafienie w mniejszego przeciwnika było dużo cięższe i wymagało zużycia dużo większej ilości amunicji.
Przeciwnicy zostali zresztą odpowiednio zmodyfikowani względem starszych odsłon serii. Headcraby są zabawnie pokraczne i niezdarne; w Alyx występuje Classic Headcrab w dwóch wersjach (zwykła i zmutowana z pancerzem), oraz Poison Headcrab. Fast Headcrab, jak łatwo wydedukować, jest zbyt szybki jak na możliwości gry VR. Z tego względu zmieniono też zachowanie Antlionów – są dużo powolniejsze i dużo łatwiej do nich strzelić. Zmodyfikowano również ich wygląd, tutaj faktycznie wyglądają groźnie (a nie tylko spawnują się wszędzie i zbiorowo atakują).
Najbardziej na zmianach zyskali jednak żołnierze Kombinatu i funkcjonariusze Civil Protection. Ci drudzy wyglądają siłą rzeczy dużo lepiej, za to żołnierze doczekali się w końcu kilku różnych wariantów i adekwatnych modeli (a nie tylko dwa modele i trzy skiny). Ale żeby tradycji stało się zadość, dzielni wojownicy Kombinatu wciąż uważają, że czerwona beczka to osłona. :)
W grze mamy również więcej modeli zombie. Co rodzi kolejną niekonsekwencję, tym razem fabularną – tutaj Alyx nie komentuje ani słowem stwora, którego w Episode 1 nazwała “Zombine” (i to była jedna z najfajniejszych scen w całej serii HL).
Pojawia się też zupełnie nowy przeciwnik – “elektryczny pies” Reviver. Te stwory poruszają się szybko i są małe, a co gorsza potrafią wejść w dowolne zwłoki i stworzyć mocnego zombie. Było również starcie ze Striderem, chociaż siłą rzeczy było więcej uciekania i chowania się przed nim, niż strzelania do niego. Dodam, że w HL2 Strider to najsilniejszy z przeciwników.

Alyx siłą rzeczy ma dużo mniejszy i nieco inny arsenał, niż Gordon Freeman. Do wyboru mamy zwykły pistolet, shotgun i karabin, ale nie są to po prostu kopie broni z HL2 i Epizodów. Osobiście najczęściej korzystałam z SMG, będącym czymś pomiędzy MP7 a AR2 z HL2. Valve zrobiło tutaj pewien fikołek. Ponieważ zbieranie broni “z podłogi” byłoby zarazem zbyt oczywiste i zbyt wydumane jak na grę VR, wymyślono, że każdy SMG jest dostosowany indywidualnie do każdego żołnierza na zasadzie odczytu kodu genetycznego. Dlatego Alyx musiała znaleźć swój własny nieprzypisany jeszcze nikomu egzemplarz i po prostu zbierać amunicję.
Mamy tutaj jednak sporą nowość względem poprzednich odsłon serii – broń można modyfikować w specjalnych stacjach. W tym celu należy zebrać odpowiednią ilość tzw. żywicy, która umożliwi nam otrzymanie konkretnych modyfikacji, ulepszających dane parametry broni.

Jak już pisałam, Alyx bez VR nie da graczowi tylu emocji, ile da zagranie w ten tytuł jak Gaben przykazał. Ale klimat gry robi wrażenie także z myszką i klawiaturą, tak samo jak 20 lat temu wrażenie robiło na mnie HL2 i Epizody. Można bliżej przyjrzeć się mieszkańcom City 17 oraz ich codzienności pod okupacją i kryje się za tym dużo więcej różnorodności i ciekawostek, niż mogliśmy zobaczyć w HL2. Gra jest dopracowana, jest w niej dużo szczegółów (chodzi oczywiście o przedmioty, którymi można się wirtualnie bawić) i rzeczy, które dla fana serii HL są po prostu odlotowe.
Osobiście “urzekł” mnie również wątek ryzykowania kulki w łeb od Kombajna lub rozszarpania przez zombie-mutanta w celu zdobycia kilku butelek wódki. Niesamowitą – i smutną – lokacją był również dawny ogród zoologiczny na terenie City 17. Historia Vortigaunta, który miał problem z psychiką również łapie za serce, a przy tym jest bardzo klimatyczna. To jest właśnie to, co uwielbiam w serii HL.

Jedną z największych wad Alyx było dla mnie polskie tłumaczenie gry. Nie wiem, ile osób nad tym siedziało, ale niektórzy mieli trochę pod górkę do szkoły na lekcje polskiego, a pewnych zdań czy sformułowań nikt chyba nie sprawdził przed wrzuceniem tego do gry. Dodatkowo… wybaczcie mi proszę tak dosadną opinię, ale czytając spolszczone nazwy przeciwników czy fauny z Xen, czułam się jak hardkorowy fan Gwiezdnych Wojen słyszący/widzący słowo “Iks-Skrzydłowiec”.

Podsumowując… Jeśli macie gogle VR, kręci was HL albo po prostu taki klimat i chcecie przeżyć te emocje tak jak nakazało Valve, grajcie w ciemno. A mod NoVR? Jego polecam tylko oddanym, napalonym fanom, takim jak ja. Których nie interesuje VR, ale interesuje ich fabuła i (w miarę) nowa przygoda w ukochanym uniwersum.

Ja w każdym razie bawiłam się dobrze i pewnie jeszcze wrócę do przygód Alyx. Acz na pewno nie tyle razy, ile wracałam do Half-Life 2.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze
Ta strona używa plików cookies.
Jak wykorzystujemy Cookies
Jak wyłączyć cookies
AKCEPTUJĘ
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x